Historia rodziny Lerental

ul. Nowomiejska 4

(1879-2016)

Historia rodziny Lerental

ul. Nowomiejska 4, Łódź

Prolog

Historia rodziny Lerental sięga początków XIX- go wieku w miejscowości Odrzywół. Jako dziecko, które uwielbiało grzebać w szafce mamy i taty zawsze natykałem się na pudełko po bombonierce i wiedziałem, że w tym pudełku są przechowywane wspomnienia mojego taty. Koło pudełka znajdował się zawsze album ze starymi zdjęciami i wiedziałem, że to zdjęcia jego rodziny.

Mój tata, Gutman Lerental, umarł 5 lat temu, 1.10 2011. Jego śmierć, a dwa lata wcześniej, śmierć mojej mamy, doprowadziły do znaczącej zmiany w moim życiu. Zrozumiałem jak mało wiem o przeszłości swojej rodziny oraz ile straciłem nie zadając pytań, póki jeszcze było komu je zadać i postanowiłem otworzyć to zapomniane w szafie pudełko po bombonierce.

Mój dziadek Szyja Idel Lerental, syn Sury, z domu Szpitalnik i Mojżesza Szymona Lerentala urodził się w 1879 roku w miejscowości Odrzywół, w której mieszkał do początków XX wieku.

Moja babcia, Riwa Rauchfeld, córka Gitel (z domu Sakola) i Zamana Icchoka Rauchfelda, urodziła się w 1876 roku w miejscowości Nowe Miasto nad rzeką Pilicą.

8.06.1898 roku wzięli ślub w miejscowości Odrzywół.

W roku 2012 odwiedziłem po raz pierwszy Archiwum Państwowe w Łodzi. Spędziłem w nim długie godziny próbując odnaleźć różnego rodzaju dokumenty i informacje o losach mojej rodziny. Nie mogę Wam nawet wyrazić jak bardzo się wzruszyłem kiedy natknąłem się na spis ludnośći oraz dokumenty o całej rodzinie mojego taty, która mieszkała pod jednym dachem.

 

Ze spisu ludności:

Sara (Sura) Lederman, z domu Lerental, urodziła się 30.01 1901 roku w miejscowości Odrzywół i była pierworodną córką mojego dziadka Szyji i babci Riwy.

28.05 1920 roku Sara wyszła za Judkę Idel Ledermana, który urodził się 1894 roku w miejscowości Opoczno.

Urodziła im się dwójka dzieci:

Mojżesz (Monek) Lederman, który urodził się 7.05 1921 roku w Łodzi

Paulina (Pola) Lederman, która urodziła się 15.01 1928 roku w Łodzi.

 

Potem, kolejno, według daty urodzenia:

Masza (Mania) Lerental, urodziła się 12.02 1903 roku w miejscowości Odrzywół. Nie wyszła za mąż.

 

Zelda (Zosia) Rozental, z domu Lerental, urodziłą się 31.12 1906 roku w Łodzi. W 1928 Zelda wyszła za Icka Rozentala z miejscowości Stryków. Icik zmarł 2.09 1931 roku na zapalenie płuc, którego nabawił się podczas inhalowania igieł sosnowych.

Urodziła im się dwójka dzieci:

Gustawa Rozental, która urodziła się 23.09 1929  w Łodzi

Icchak Elazar Rozental, który urodził się 24.10 1931 roku w Łodzi. Icchak dostał imię w hołdzie swojemu ojcu, który zmarł miesiąc przed jego urodzeniem.

 

Cyrla (Cesia) Markel, z domu Lerental, urodziła się 20.01 1907 roku w Łodzi, Wyszła za mąż z Aarona Merkela i wyjechała do Palestyny jeszcze rzed wojną. W Izraelu urodziła się trójka ich dzieci:

Joshua Markel

Jakob Markel

Ester Lacou, z domu Markel.

Cesia umarła 15.08 1983 roku w Izraelu.

 

Szymon Lerental, urodził się 05. 07 1909 roku w Łodzi i wyjechał do Palestyny w 1933 roku.

29.06 1918 roku ożenił się z Sarą (Ireną) Lerental, z domu Krystek, która urodziłą się 20.10 1915 roku w Łodzi. W Izraelu urodziła im się dwójka dzieci:

Judit Kohan, z domu Lerental

Joshua (Szuki) Lerental.

Szymon Lerental zmarł 11.05 2000 roku.

 

Fajwel Lerental, urodził się 2.02 1911 w Łodzi. 20. 01 1937 roku ożenił się z Polą (Pesa) Lerental, z domu Tyger, która urodziła się 10.03 1912 roku. Fajwel i Pola nie mieli dzieci.

 

Gutman Lerental, mój tata, najmłodszy syn urodził się 30. 06 1918 roku w Łodzi.

Dziadek Szyja był krawcem.  Z przodu budynku, w którym mieszkała moja rodzina, przy ulicy Nowomiejskiej 4, znajdował się jego warsztat i sklep. 7.01 1935 roku, mój dziadek zmarł na zapalenie płuc w relatywnie młodym wieku i został pochowany na cmentarzu w Łodzi. W  mieszkaniu została moja babcia Riwa  z moim tatą, który był najmłodszy z dzieci. Brat mojego taty, Szymon i siostra Cyrla )Cesia) wyjechali do Palestyny przed wojną i pamiętam bardzo wyraźnie piątkowe spotkania wieczorne, wypełnione rozmowami i wspomnieniami kiedy to wszyscy spotykali się na kolacji. Z tych własnie rozmów zrozumiałem, że rodzina podjęła wspólnie dezycję, która sprawiła, że Babcia Riwa i mój tata przyjechali do Palestyny 28.08 1935 roku celem sprawdzenia jakie są możliwości sprowadzenia reszty jej członków.

 

Otworzyłem pudełko po bombonierce.

Pierwszą rzeczą, na która zwróciłem uwagę to zapach papieru.

Kolejną rzeczą był żółty i wyblakły kolor tych listów, listów których bałem się dotykać.

W pudełku znajdowało się 45 listów i pocztówek.

Wątki i wspomnienia, który domagały się uwolnienia.

 

04.04 1936

Droga i Najukochańsza Babciu.

O jak bardzo się uieszyłam z listu Babci! Przeczytałam go wiele razy z ogromną radością. Wiem, że babcia bardzo za mną tęskni i chciałaby mnie zobaczyć. Przecież już tyle czasu, jak babcia wyjechała. O jak bardzo chciałabym pojechać do Palestyny, gdybym miała skrzydła na pewno bym poleciała. Żeby zapomnieć o tęsknocie, uczę się dużo, czytam też książeczki dla dzieci. Już niedługo święta, to sobie odpocznę. Wszystkich serdecznie pozdrawiam, Babcię gorąco i mocno całuję i życzę wesołych świąt.

Kochany Gutmanie. Serdecznie ci wujku dziękuje za liścik i cieszę się, że o mnie pamiętasz. Teraz odpowiem Ci na pytania. Jestem w drugiej klasie. Chcę powiedzieć, że zawsze będę o was wszystkich pamiętać. No wujku, żegnam Cię, nie mam czasu bo muszę odrobić lekcje. Całuje wszystkich i pozdrowienia też dla cioci Cesi, proszę jej powiedzieć, że ja o Niej pamiętam, choć ona o mnie zapomniała.

Pola.

 

03.06 1936

Drogi Gutmanie!

Bardzo mi przykro, że nie mogłem Ci od razu odpowiedzieć na Twój list. Pytasz jak ze szkołą, otóż bardzo źle, boję się żebym w tym roku nie klapnął, gdyby to się stało to więcej do szkoły nie będę uczęszczał. Dziś rozpoczął się sławny proces przytycki w sprawie pogromów w Przytyku, Odrzywole i w miejscowości Przysucha i innych miasteczkach. W procesie tym bierze udział 56 oskarżonych (Żydów i Polaków), 400 świadków i 11 endeckich adwokatów i adwokaci żydowscy, proces odbywa się w Radomiu. Z dzisiejszej gazety „Fluks Blatt” dowiedziałem się, że w Mińsku Mazowieckim pewien obłąkaniec (Żyd) zastrzelił Wachtmeistera (sierżanta). Endecy więcej nie potrzebowali i poczęli nawoływać ludność żeby się mściła za zabójstwo na Żydach, oni zaś (endecy) wybijali szyby w sklepach i mieszkaniach żydowskich. Żydzi zaczęli uciekać zostawiając cały dobytek. Tak więc uciekło do Warszawy 5000 Żydów. Policja zabrała licznie Żydów furmankami do Kałuszyna. (Kałuszyn, małe miasto koło Mińska Mazowieckiego, w któym mieszkałą duża diaspora żydowska przed wybuchem wojny - R.L.)  Dziś była mamusia w organizacji i spytała się w sprawie wysłania pieniędzy do Palestyny. Oni jej poradzili żeby się udała do banku polskiego tam zaś jej powiedzieli, by babcia poszła do polskiego konsulatu w Palestynie i prosiła konsula o zaświadczenie, że jest na urzymaniu córki z Łodzi. Kiedy otrzymacie zaświadczenie, poślijcie nam je a wtedy będziemy mogli wysłać pieniądze. W inny sposób jest to niemożliwe. Napisz czy babcia zdrowa? Czy jest zadowolona? Gdzie znajduje się fabryka, w której pracujesz i jak z budową portu w Tel Avivie? Jak ze strajkiem arabskim i sprawą emigracji Żydów do Transjordanii? Zasyłam serdeczne ukłony i całusy dla Ciebie, babci, wszystkim krewnym i znajomym.

Moniek

P.S. W piątek wyślę Ci gazety.

 

06.09. 1936

Droga Mamo i kochany bracie Gutmanie,

Nie wiem, co mam pomyśleć, że tak długi czas już nie dostałam żadnego listu. Ja czytałam list co Wurzakówna pisała do swoich rodziców to ona tam pisze, że Mama strasznie płakała, to ja się mamy pytam, po co ta rozpacz, po co w ogóle płakać? Nasza sytuacja się nie zmieni od płakania..

Ukłony zasyła kochająca matka i siostra,

Mania

 

Bez daty

Droga Babciu!

Bardzo się ucieszyłam listem. Jestem uczennicą drugiej klasy muszę dużo pracować, bo chcę przejść do następnej klasy. Droga Babciu, napisz mi jak wyglądasz i co porabiasz? Jak wygląda Palestyna? Czy jest spokojnie? Cieszę się nadzieją, że zobaczymy się w Palestynie. Serdecznie Cię Babciu pozdrawiam i całuję.

Twoja wnuczka,

Polusia (Paulina - R.L.)

 

27.11 1936

Drogi Gutmanie!

Nie masz pojęcia jak bardzo się ucieszyłem gdy otrzymałem od Ciebie list i się dowiedziałem że pracujesz. W Polsce jest ogromny procent niepracujących. Wiem że praca w fabryce nie jest bynajmniej łatwa, jestem jednak przekonany, że się do niej przyzwyczaisz i będziesz bardzo zadowolony. Bardzo mnie wzruszyły słowa, w których powiedziałeś że zarabiasz własną dłonią i jesteś niezależny od nikogo. Drogi Gutmanie! Gdyby Szymon wiedział jak mamusia płakała to by na pewno nie napisał takiego listu. Napisał mamie, że powinna się wstydzić i wysłać babci trochę pieniędzy, kupić parę czekolad mniej i powiedział mamie „że pisze listy, ale pieniędzy jak nie widać, tak nie widać”. Jak mamusia to przeczytała to zaczęła płakać i płakać i nie mogła się uspokoić. Mnie Gutmanie możesz wierzyć więc Ci powiem, że już nie ma tamtych dobrych czasów kiedy kupowaliśmy czekolady, karmelki, marmolady i tak dalej, już nie ma tak dobrze, więc mamusia płakała i myślała tylko o tym jak babci dopomóc. Więc teraz mama pracuje i nareszcie oszczędziła z trudem 100 zł, które Mania wyśle w najbliższą sobotę. Mogę Ci powiedzieć, że Gutman wkrótce się ożeni. Jak teraz wygląda sutuacja w Palestynie? Co z Komisją Królewską?

 (Komisja Królewska powstała 11.11 1936 roku i zapoczątkowała ideę podziału Palestyny na dwa mniejsze kraje –arabski i żydowski - R.L) Pozdrowienia i ukłony dla wszystkich

Monek

 

W pudełku znajdowały się też dwa listy, które napisał mój tata. Najwidoczniej napisał je w formie brudnopisu, po czym przepisał je „na czysto” i wysłał. Na listach nie figurują żadne daty (R.L)

 

Bez daty

Drogi Monku, list Twój otrzymałem. Byłem bardzo uradowany słysząc od Ciebie parę słów. Zawsze się cieszę, że o mnie pamiętasz. Pytasz się, czy tu zimno-trochę tu chłodno, ale nie ma takich zim jak w Polsce. Woda nie zamarza tak szybko jak w Polsce. Jeżeli chodzi o Komisję Królewską, to nie zrobiono niczego ciekawego. Jak się uczysz? Ja sobie radzisz? Jesteś zadowolony? Radzę ci się dalej dobrze uczyć, bo przez studia Twoje życie nabierze innego znaczenia. Teraz dopiero odkrywam jaki błąd zrobiłem, że się nie uczyłem. Brakuje mi tego..

Gutman

 

Najdroższa moja córko Salo,

Drogie Dziecko, zawiadamiam, że jestem szczęśliwa, że słyszę od Ciebie parę słów i dziękuję Ci bardzo za Twoją przesyłkę.

Mama

 

18.03 1937.

Nie jest mi wygodnie z tym, że się na mnie złościsz. Znowu wszystko jest zrozumiane inaczej niż ja napisałam. Teraz znowu wszystko się inaczej ułożyło, co zrobić? Takie moje szczęście. Pierwszy raz jak miałam okazję pojechac to wybuchła wojna w Abisynii i ja się trochę bałam i chciałam jeszcze tu zostać i zarobić. (II Wojna Abisyńska toczyła się w latach 1935- 1936 między Włochami a Etiopią -  R.L) A teraz chcę jechać bo już się nie zarabia tak jak dawniej, to znowu mam inne „przeszkody”, które nie są takie proste do zwalczenia. Szczególnie ja, mam tak slabą wolę i nie mogę zdecydować. Co do Zosi, to ona nie pisze bo jest strasznie leniwa do pióra chociaż ma więcej czasu ode mnie a zarobki bardzo małe, w ogóle nie zarabia teraz.

Ukłony i całusy dla wszystkich,

Mania

 

4.04 1937.

Drogi Gutmanie nie gniewaj się na mnie, że Ci przez tak długi czas nie odpowiedziałem na Twój list, który otrzymałem podczas mojej choroby. Choroba zajęła mi przeszło 4 tygodnie, miałem chore gardło, potem zszedłem na ulice kupić kurier „Express” i spowodowałem komplikacje na sercu. Lekarz powiedział, że będę musiał wyciąć sobie migdały.

Drogi Gutmanie, dziś odleci z Warszawy pierwszy samolot bezpośredniej komunikacji do Palestyny, a koperty będą ostemplowane po hebrajsku i po polsku, proszę Cię więc, byś koperty nie uszkodził ani nie zniszczył i znaczków nie zdejmował, gdyż chcę byś mi tę kopertę włożył do większej i przysłał z powrotem do nas, bo mi bardzo na tym zależy. Gutmanie, jak włożysz kopertę to nie zginaj jej, wyślij mi to jak najprędzej, będę Ci za to bardzo wdzięczny i dziękuję Ci z góry. Napisz jak spędziliście Pesach.

Monek

(Tata nigdy nie wysłał koperty z powrotem do Monka. Znajduje się w pudełku po bombonierce. - R.L)

 

Bez daty,

Gutman,

Wysyłam 100 złotych i patrz, żeby Mama sobie pozwoliła więcej jeść, żeby dobrze wyglądała i żeby nie patrzyła na Szymona, na tego wariata, co on tam gada. Ty na pewno nie wiesz, co on napisał w tym liście, że Mama głoduje i nie ma co jeść a ja sobie siedzę przy stole, to mnie zdrowie kosztuje. Raz napisał, ze na wielkanoc nie miała Mama co jeść, to ja płakałam. Prosze Cię, przyślij mi miarę na spodnie i marynarkę to ja Ci wyślę. Napisz, co mama nosi i co potrzrbuje.

Proszę bardzo, zrób fotografię Was wszystkich.

Sala

 

3.08 1937

Droga i kochana Babciu!

List Babci otrzymałam, za który Babci serdecznie dziękuję. Niedawno przyjechałam z letniska i dlatego, Kochana Babciu nie mogłam pisać odpowiedzi. Jestem zdrowa i jestem już w III klasie i życzę Wam Szczęśliwych Świąt.

Pola

 

25.09 1937

Drogi Gutmanie i Najukochańsza Mamo. Ja tak przekłądam i przekłądam ten mój wyjazd do Palestyny i jest ku temu wiele powodów. Trochę się boję o pieniądze, ta podróż ma mnie tyle kosztować, że aż się serce kraje, ja słyszę że ludzie dostają papiery w Palestynie, naturalnie trzeba się o to mocno postarać, jakby ta podróż tyle nie kosztowała to bym więcej myślała o tym wyjeździe. Teraz lepiej niż potem, trzeba się likwidować, ile się przy tym traci, przybyć do Palestyny i wynająć mieszkanie, a czasy są ciężkie i nie jestem pewna.

Drogi bracie, ja tu włożyłam taki kupon do tego listu, który zamienisz na znaczki pocztowe, żebyś przynajmniej nie potrzebował wydać pieniędzy na listy do mnie, Wczoraj wysłałam Wam wędlinę, ale nie wysłałam całych 50 deka, bo nie było, napiszcie czy ta wędlina Wam smakuje? Chcę Wam coś napisać, chcę żebyś Ty tak samo jak i Mama o tym wiedzieli, otóż że Julek Kaliński się stara o moją rękę. Oczywiście, chce się ze mną ożenić. Jak mam postąpić? Ważne jest dla mnie żebyście powiedzieli co myślicie.

Mania

 

24.10 1937

Drogi Gutmanie,

Wybacz, że zwlekałam z opdowiedzią na Twój list. Jestem tak bardzo zapracowana, możesz sobie tylko wyobrazić, co to znaczy dla mnie sezon zimowy, tylko wędlinę Wam wysłałam. Julkowi kazałam czekać na odpowiedź do nowego roku. Drogi Gutmanie, byłam na poczcie i dowiedziałam się, że stare rzeczy moge być nieoclone tylko wtedy, kiedy Wy tam u Was możecie zdobyć zaświadczenie o niezamożności, jak tylko zdobędziesz takie zaświadczenie, to mnie napisz, a wyślę rozmaite rzeczy. Sala chce żeby Cesia wypłacała z moich pieniędzy Mamie trzy funty a ona mnie tu odda, to Mama sobie kupi co Mamie i Tobie jest najpotrzebniejsze.

Przesyłam ukłony,

Mania

16.01 1938

Droga i Kochana Mamo!

Byłam bardzo wzruszona jak dostałam Maminy list, tym bardziej, że Mama w ogóle nie zrozumiała mojego listu! Ja się wcale nie zlękłam Mamy chęci, żeby nas odwiedzić, ja tylko uważam, że dla Mamy to bardzo trudne zadanie, ale jak Mama będzie chciała, to ja o tym poważnie pomyślę. Bardzo Mamę proszę, żeby Mama tak nie tęskniła za nami i za wnuczkami..Wędlinę wysłałam jak zwykle, nie chcę żebyście głodowali, szczególnie Gutman bo on rośnie a jest bardzo szczupły. Chcę żebyście marnowali jak najmniej pieniędzy. Niech Gutman napisze, czy te spodnie są dobre na niego?

Przesyłam ukłony,

Mania

 

17.05 1938

Droga i Kochana Babciu.

Jak ja się bardzo cieszyłam kiedy mamusia czytała list od drogiej i kochanej Babci. Oj, jak ja bym pragnęła zobaczyć Babcię. Ja jestem już w IV klasie. Chciałabym wiedzieć, co porabia ciocia? Czy jest zdrowa? Jak się czuje? I jak się czuje Gutman?

Pa! Pa! Pa! Całusów 102

Paulina (Pola)

 

26.07 1938

Drogi bracie.

Jak mogę Wam pomóc? Przez list Was z 19.07 1938 wpadłam w głęboką depresję. Napisałam do Cesi żeby nie dała Mamie głodować. Napisałeś, że Mama zachorowała z tęsknoty- co ja mogę zrobić? Napisałam, że jeżeli aż tak chce i tęskni, to niech przyjedzie z powrotem, przyjmiemy ją z otwartymi ramionami, nawet jeżeli wisi nad nami miecz Damoklesa.

Mania

Moja Najdroższa i Najukochańsza Mamo,

Aż nie mogę pisać, tak bardzo mnie boli to, że Mama była chora. Co się stało, że Mama miała spuchnięte nogi? Jeśli to by zależało ode mnie, to Mama mogłaby tu być..Nie mogę w niczym odnaleźć spokoju..

Sala

 

Drugi list Taty do Monka w formie brudnopisu.

Drogi Monku, list Twój otrzymałem, byłem bardzo uradowany słysząc od Ciebie parę słów. Pytasz się o Babcię, grunt, że wyzdrowiała, a o przyczynach choroby dowiesz się z listu do cioci Mani, nie chcę już o tym wspominać, bo mi przykro. Drogi Monku, cieszę się bardzo, że zdałeś do następnej klasy! Staraj się nie tracić czasu na mary i ucz się nadal dobrze. Gazety, co wysyłasz otrzymałem i serdecznie dziękuję za nie. Dlaczego piszesz tak mało, nie wspominasz o sobie, przecież jesteś już dorosłym młodzieńcem. Czytasz pewnie gazety i wiesz co się dzieje w Palestynie. Jeżeli czas się polepszy to będę miał dużo do pisania.

Droga Polusiu. Dziwi mnie bardzo, że Ty nie raczysz napisać do mnie paru słów. Napisz mi, jak się uczysz? Czy zdałaś do następnej klasy? Babcia tak tęskni za Toba, napisz jej parę słów. Jak się uczy Gutka? (Gustawa – R.L)

Gutman

 

Bez daty,

Drogi Gutmanie.

Co do Mamy przyjazdu, otóż najpierw musi się Mama postarać o polską wizę naturalnie w polskim konsulacie, a jak Mama będzie miała wizę, to ja jej wykupię kartę okrętową, o tę wizę musicie się postarać bo to strasznie długo trwa te wszelkie załatwiania z papierami. Co do mojego listu do Cesi, żeby Mama nie głodowała, „kiedy”, co to ma znaczyć, ja nie rozumiem, kiedy ja chciałam, żeby Mama głodowała? Ja tylko zawsze pisałam, żeby nie robić zbytecznych wydatków, to wszystko. Poza tym nic nowego, jestem na urlopie ale padają deszcze to ja siedzę w domu. Sala wysłała grzyby a ja tam wsadziłam kilka cukierków, napisz mi czy mam wysyłać takie cukierki, pół kilo, bo są strasznie tanie.

Zasyłam ukłony,

Mania

 

28.08 1938

Drogi wujku Gutmanie.

Mogę wujkowi napisać całą prawdę, że nie mam kiedy napisać. Chodze do szkoły i zdałam do IV klasy. Wujku, o Gutce Ci nic nie napiszę, bo ona chodzi do szkoły i może sama napisac tylko jej się nie chce tak samo jak ciocia Zelda. Mamusia, ciocia Mania, wujek Fedek i jego żona, ciocia Pola byli bardzo zmartwieni, że Babcia nie była zdrowa. Zasyłam serdeczne ukłony dla Ciebie i wszystkich krewnych.

Paulina

(List był podpisany w Jidysz i po Hebrajsku - R.L)

 

19.09 1938

Drogi Gutmanie!

Napisz czy już wiesz coś o papierach Mamy z konsulatu polskiego w Palestynie? Bo my chcemy, żeby Mama przyjechała. Powiedzcie, co powiedzieli w konsulacie.

Sala

 

23.09 1938

Najdroższa Mamo!

Ja jestem po prostu w rozpaczy, co to ma być, że ja od Was nie dostałam żadnej wiadomości już siedem tygodni? Prawdą jest, że ja Ci na tę kartkę nie dałam odpowiedzi, ale nie napisałam odpowiedzi bo kilka dni przedtem wysłałam czekoladę trochę i grzybków trochę. Trzy razy wysłałam już wędlinę i nie wiem, czy doszła, nie dostałam żadnych listów. Jestem ogromnie ciekawa, jak u Mamy wyglądały Święta? Jestem bardzo ciekawa jak wyglądają Święta w Palestynie? Czy Mama się na mnie gniewa? Czy to przez to, że powiedziałam Mamie nie przyjeżdżać? Ja parcuję jeszcze, bo póki co mogę zarobić, a żebym chciała przyjechać na stałe do Palestyny, to musiałabym stracić pół ze swojego majątku, co nie jest tak łatwo na coś takiego się zdecydować, dlatego cały ten interes jeszcze wisi w powietrzu..

Mania

 

08.10 1938

Drogi Gutmanie.

Zdecydowałam, że Mama przyjedzie, przecież Mama pragnie cały czas przyjechać, więc niech przyjedzie. A co do tego, gdzie Mama będzie mieszkać, to w ogóle nie jest kwestia. Może mieszkać u mnie albo u Sali. Niech no Pan Bóg da, żeby były spokojne czasy, to już będzie jakoś, bo myśmy tutaj przeżywali okropne dni przy szykowaniu się do wojny. Niech Mama będzie między nami- raz w w Polsce a raz w Palestynie. A teraz drogi bracie, co Ty zamierzasz, może i Ty byś chciał przyjechać? Jakie masz plany? Życzyłabym sobie, żebys zrobił lepsze interesa, o, Ameryka! To jest dziś coś innego ale tam znowuż nie masz tam nikogo, to jakbyś postawił pierwszy krok? Zresztą ja nie wiem na ile Ty spoważniałeś a może już jesteś całkiem dorosły. Czy dalej jesteś dzieckiem? Czy dorosłym? Nie wiem, na ile będziesz umiał sobie poradzić na obczyźnie, ja bym Cię wspierała ile w mojej możliwości. Niech Mama się nie gniewa, że nie mogę wysłać wędliny, ale poczta nie przyjmuje. Te czasy nie są na wieki, trzeba trochę cierpliwości..

Pozdrowienia dla Wszystkich,

Mania

 

14.10 1938

Najukochańsza Mateczko i Drogi bracie.

U mnie nic nowego, pracuję jak zwykle. Z Julkiem sprawa przedstawia się tak. On koniecznie chce abyśmy się pobrali w czerwcu a ja jeszcze zwlekam chociaż jestem już zdecydowana. Od Szymona dostałam list, w którym on jest kategorycznie przeciw temu związkowi, ale z tym sprzeciwem to on się trochę spóźnił, bo to już rok jak się o tym mówi, a on dopiero teraz się zdecydował i mówi kategoryczne „nie!”. Teraz kiedy ja się już zdecydowałam i nie daj Panie Boże, żebym nie pożałowała później. A teraz, drogi bracie, na te Twoje pytanie, dlaczego, w razie przyjazdu do Palestyny musiałabym stracić pół majątku, to ja się bardzo dziwię na Twoje naiwne pytanie, a czy Ty masz, albo inaczej mówiąc, czy Ty znasz taką drogę, że można by jechać i zabrać coś ze sobą, żeby nie stracić, to bardzo proszę, możesz mnie radzić. Za kilka tygodni jedzie do Jerozolimy jedna Pani, to jest Cesi koleżanki, Baumachówny szwagierka, mogłabym z nią wysłać trochę rzeczy. Czy opłaca Wam się jechać do Jerozolimy po to? Daruj Drogi Bracie, że Ci nie dałam, na pewne pytania odpowiedzi, o takich rzeczach nie można pisać, bo by się za daleko zajechało...

Zawsze Wasza,

Mania

 

16.11.1938

Drogi bracie.

Jak tylko dostałam od Ciebie tę kartkę z prośbą o rzeczy to zaraz poszłam się dowiedzieć na pocztę i się dowiedziałam, że poczta przyjmuje, ale nie jest odpowiedzialna, bo u Was jest wojna. Przeszłam też przez całe miasto, ale nie znalazłam żadnej okazji, żeby Wam wysłać. Cesia napisała, że Mojszeke Fin Dez Szenk się rozwiódł z żoną.  Może wziąłby Zosię z dziećmi? Dobrze by było, jakby tak się stało.

Przesyłam ukłony,

Mania

 

12.12 1938 (List wysłany do Cesi, który również znalazł się w pudełku po bombonierce - R.L.)

Najdroższa Moja Cesiu.

Mogę sobie tylko wyobrazić Twoje zmartwienie z powodu choroby Twojego dziecka (choroba Heinego-Medina - R. L) mnie to wzruszyło najgłębiej. Droga Cesiu, o Mamę jestem straszliwie niepokojna, już kilka tygodni, jak nie dostałam od Gutmana listu. Od Szymona dostałam list z fotografiami, ale jeszcze nie odpisałam, bo się spodziewałam, że Ty napiszesz, jak Ty trzymasz z pieniędzmi, Szymon mi napisał, że Gutman musi się uczyć hebrajskiego i angielskiego, no ja bym chciała mu dopomóc żeby się mógł uczyć, ale nie wiem, jak u Ciebie jest z pieniędzmi, napisz mi o tym dokładnie. U nas nic nowego, trochę się uspokoiło, ale za to u was okropnie, ja co rano czytam ze strachem i bólem serca gazety, te okropności, co się u Was dzieje. Szymon mi napisał, że się tak opuściłaś we wszystkim, dlaczego? Nie powinnaś tak zapomnieć i zaniedbywać siebie, powinnaś się trzymać wszelkimi siłami, ja rozumiem, że nikt się o Ciebie nie troszczy. Zosia na przykład, pomimo wszystkiego co przeszła w życiu, stroi się i spaceruje, tylko do Mamy napisać kilka słów to nie ma cierpliwości. Ja nieraz się z nią kłócę i opłakuję Twój los, ona jest Tobie winna trochę wdzięczności. Droga moja, czy Mama cierpi na głód bo ja bym tego nie wytrzymała, ja co dwa tygodnie wysyłam wędlinę, może jeszcze tym razem grzyby.

Przesyłam ukłony,

Mania

 

04.01 1939

Dostałam Wasz list na krótko przed Świętami (Boże Narodzenie) kiedy jest więcej pracy, a dodatkowo były okropne mrozy, takie, że człowiek był na wpół nieprzytomny. Nie mogłam latać od urzędu do urzędu na pozwolenie, żeby poczta chciała przyjąć to palto, to jest związane z nadzwyczajnymi trudnościami, to jest praca dla adwokata i dopiero Julek mi to załatwił wczoraj. Przesyłam Ci znoszony płaszcz Felka (Fajwel - R.L) Ja jestem w strachu, bo Mama chodzi do konsulatu i nie daj Boże jedno słowo niepotrzebne to ja mogę tu pójść, skąd się nie wraca, bo tak u nas teraz jest.

Całusy,

Mania

 

10.02 1939

Droga Mamo i Kochany Braciszku.

Dziwi mnie bardzo, że ty narzekasz, że ja Ci tak mało pisuję. Przecież nie zostałam dłużna żadnej odpowiedzi, bo na wszystkie listy odpisałam. Co do Mamy przyjazdu. Ja kilkakrotnie pisałam, że jeżeli Mama chce przyjechać aby tutaj zostać, to proszę bardzo. Trochę się na Mamę gniewam za podejście Mamy do Cesi. Mama powinna już likwidować to mieszkanie co Wam bardzo ciąży materialnie i przenieść się do Cesi na te kilka miesięcy. Ona nigdy nie miała szczęścia (Cesia - R.L). Ja wiem, że będzie Mamie ciężko u Cesi z powodu choroby dziecka, ale przecież kilka miesięcy z każdym można wytrzymać. (tak jak ja wytrzymam z Felkiem). A teraz, drogi bracie, sprawdź z Szymonem czy to w ogóle możliwe. U nas mówią, że czasy niepewna, ale ja polegam na Tobie, że Ty się dobrze poinformujesz co do tego, a jak przyjedziesz, to tak jak to się mówi w jednych spodniach, to się już tutaj u nas wystroisz a Mama to również ma wszystko zostawić Cesi, co tylko będzie chciała. Jedno mnie niepokoi, że jak Mama przyjedzie to odkryje, że ciocia Ester Hendel umarła, Mama się cały czas pyta, co ona porabia. Co do tego, co napisałeś mi o Julku, masz rację drogi bracie. On był cholera i taki pozostanie, tylko że ja tak z nim wytrzymuję, bo nie mam nic lepszego, siedzę aż Pan Bóg da lepsze czasy. A co do Szymona, to że on jest na mnie złyto wcale nie jest moja wina, on jest winien, bo tyle razy się radziłam co do osoby Julka, ale on nigdy mi nie dał wyraźnej odpowiedzi, ja przez cały ten czas nie byłam zdecydowana, ale teraz widzę że nie czeka mnie nic lepszego (bo do Was przyjechać, to niemożliwe) to się zdecydowałam wyjść za Julka.

Przesyłam ukłony,

Mania

 

11.03 1939

Drogi bracie.

Mama chce podróżować, na takie zbytki to ja nie mam pieniędzy. To jest luksus. Ja jeszcze na razie bardzo ciężko pracuję i nie wiem, czemu mówicie, że mnie by było łatwiej niż Wam wszystkim. Tutaj, jak jest źle to przynajmniej mam pracę i zarabiam pieniądze. Dlaczego Mama teraz nie chce przyjechać, czego ona się boi? Nie rozumiem też, czemu ona taka ciekawa, co u jej dzieci i wnuków..one nie są tego warte, w ogóle do niej nie piszą. Napisz proszę, czy smalec doszedł. Jedna puszka to smalec z gęsi, a druga to z kuty co Sala sama robiła. Co do książki, o którą Szymon prosi- nie będę wysyłać. Wolę Wam wysłać jedzenie, toi tak jest już drogo, a do książki trzeba wypełnić rozmaite formularze na poczcie.

Całusy dla Wszystkich.

Otrzymałam fotografię. Jehudit jest urocza.

Mania

 

16.04 1939 (Ostatni list – R.L)

Droga Mamo,

U nas są takie czasy, że człowiek nie wie, co się dzieje, wszystko jest tak napięte, że ot ot ma wybuchnąć wojna, to możecie sobie wyobrazić, komu w głowie takie rzeczy jak podróż do Palestyny. Drogi bracie, to nie takie łatwe zostawić wszystko i uciekać jak od ognia do wody. Nie drogi bracie, ja nie jestem taka wariatka. Zobaczę co dalej i potem zdecyduję. Inna rzecz, żebym miała jakieś wyjście z tej stytuacji, ale nie mam. Ty mnie tylko straszysz, ale nic przy tym konkretnego nie wskazujesz. Nie mam do Ciebie pretensji, przecież ja jestem starsza, dlatego uważam za stosowne przeczekać. Drodzy moi, ja piszę chaotycznie, ale ciężko człowiekowi zebrać mysli i napisać dokładnie. Pisze tylko tyle, bo chcę dac znać o sobie, żebyście nie pomyśleli, że coś nieodbrze. Wszyscy zdrowi i pracujemy, wędlinę wysyłam regularnie.

Przesyłam ukłony,

Mania 

(Charakter pisma w tym liście jest „rozbiegany”, chaotyczny, jakby Mania się spieszyła. Nie jest podobne do jej zwykłego ułożonego stylu pisania, jest nierówny i niepoukładany. - R.L.)

 

 

PODSUMOWANIE:

Sara (Sura) Lederman, wg dokumentów, które znalazłem, w styczniu 1940 roku musiała opuścić swoje mieszkanie na ulicy Nowomiejskiej 4 i przenieść się do Litzmannstadt Ghetto aby zamieszkać przy ulicy Schneider 3/1.

12.09 1942 roku przeniosła się na ulicę Rembrandta 6/42 (dzisiaj Jakuba)

26.12 1942 roku Sara zmarła w getcie na zawał serca i została pochowana na łódzkim cmentarzu żydowskim. Do dziś nie odnaleziono grobu.

Judka Idel Lederman- mąż Sary. Po przeniesieniu rodziny do getta Litzmannstadt w 1940 roku, ślad po nim zaginął, a jego losy nie są znane.

Monek Lederman i Paulina Lederman. Dzieci Sary i Judki. Monek I Paulina przenieśli się waz z rodzicami do Litzmannstadt getto aby zamieszkać na ulicy schneider 3/1 a potem przy ulicy Rembrandta 6/42. 24.01 1944 przeniesli się na ulicę Hanseaten 30 (dziś Łagiewnicka). Nie znalazłem więcej dokumentów o Monku i Paulinie. Ich losy nie są znane.

Masza (Mania) Lerental- ślad po niej urwał się po napisaniu ostatniego listu, 18. 04 1939 roku.

Zelda Rozental, i jej dzieci, Gustawa i Icchak Rozental-  musieli opuścić mieszkanie przy ulicy Nowomiejskiej 4 i przenieść się do Litzmannstadt Getto do mieszkania przy ulicy Am Bach 6/10 (dziś Podrzeczna). Ich losy nie są znane.

Fajwel i Pola Lerental - musieli opuścić mieszkanie przy ulicy Nowomiejskiej 4 i przenieść się do Litzmannstadt Getto do mieszkania przy ulicy Am Bach 6/10 (dziś Podrzeczna). Ich losy nie są znane.

Kontynuowałem poszukiwania jakichkolkwiek śladów pozostałych po mojej rodzinie deportowanej do Litzmannstadt getto ale bez powodzenia. Podejrzewam, że podczas likwidacji getta zostali przeniesieni wraz ze wszystkimi mieszkańcami do Auschwitz i tam zginęli.

Mój Tata ożenił się z moją Mamą, Bilhą Brass, 18.10 1944 roku w Ramat Ganie, w Izraelu.

Z tego związku narodziła się trójka dzieci:

Naomi Israeli (z domu Lerental)

Reuven Lerental

I ja-Ron-Ami Lerental

Przyjechałem na wycieczkę śladami moich korzeni wraz z moimi dziećmi. Odnaleźliśmy wtedy grób mojego dziadka, który znajduje się na cmentarzu żydowskim w Łodzi i położyliśmy na nim bukiet kwiatów. Już wtedy wiedziałem, że wrócę tam ponownie. Kolejne wizyty dały podwaliny projektowi „Znacznik czasu”.

Z biegiem czasu odkryłem, że nazwisko mojej rodziny było orginalnie zapisywane „Lerentel” a nie „Lerental”. Moja Babcia, Riwa Rauchfeld miała siostrę bliźniaczkę, która nazywała się Hilda Esther (była wspomniana w jednym z listów, kiedy umarła) Siostra ta wyszła za mąż za Larsera Joska Lerentel, brata mojego dziadka, od którego zaczęła się cała historia- Szyji Idla Ledermana.

W miarę jak rozwijały się moje poszukiwania, kolejne postaci wypełniały luki  w rodzinnych puzzlach. Rodziny, której nigdy nie poznałem. Zrozumiałem, że muszę wykorzystać  moją wiedzę do zbudowania drzewa genealogicznego, które, ku mojej radości liczy już 1490 osób. Te osoby na pewno ucieszyłyby się wiedząc, że ktoś je połączył w jedną rodzinną całość.

Zamknąłem pudełko po bombonierce, szczęśliwy, że je wtedy otworzyłem.

45 pocztówek i listów opowiadających historię jednej rodziny.

Mojej rodziny.

Projekt „Znacznik czasu” dedykowany jest ku pamięci członków rodziny mojej babci i dziadka, którzy zginęli w Holokauście.